Zawsze marzyłam o wymiarach 90-60-90... Zawsze chciałam mieścić się w XS... Chciałam, by było tak, że gdy założę na siebie cokolwiek będę wyglądała 'jak człowiek'. Czemu niektórym przychodzi to tak jakby od niechcenia a ja muszę tyle się męczyć i nic z tego? W sumie to nie raz słyszałam 'Dobrze wyglądasz! Co ty od siebie chcesz!?' ale były i słowa typu 'Wcale nie jesteś taka szczupła!' no bo nie jestem... 94-73-100 to nie jest mało moi drodzy! Wiele razy mówiłam, że się za siebie wezmę i nawet jak udało mi się coś tam osiągnąć to spoczywałam na laurach... Ale teraz dosłownie nie mogę na siebie patrzeć! Dobija mnie moje odbicie w lustrze... Zamiast małego S jest L... NIE JEST DOBRZE! A gdy patrzę na inne kobiety to po prostu zalewa mnie krew! Tak, z czystej zazdrości... Ale koniec... Teraz już naprawdę. Mam nadzieję, że blog będzie moją motywacją i jutro kiedy się obudzę to nie będę miała ochoty na konkretny kawałek szarlotki na ciepło z lodami! 90-60-90 to to nigdy nie będzie, ale liczy się każdy centymetr!
Próbowałam się zmusić do wymiotów... Tak, wiem, że to głupie i niedojrzałe ale chwytam się każdej deski ratunku... Najpierw się najadłam a później nie mogłam tego przeboleć, kiedy spojrzałam w lustro... Na sam widok miałam odruchy wymiotne... Próbowałam się katować ćwiczeniami ale moja kondycja pozostawia wiele do życzenia...
Wiele z Was mnie wyśmieje i powie, że zachowuję się jak małe dziecko... Mam 29 dni, by schudnąć... To jest mój cel... Do początku czerwca chcę być po prostu mniejsza. Nie wiem o ile, ale minimum to 5 kg. Ciekawe ile wytrzymam...
A tymczasem idę katować się dalej na stepperze...
Pozdrawiam :)
może spróbujesz na vitalia.pl też się odchudzam, mam podobne wymiary i odkąd zarejestrowałam się na vitalii i się tam udzielam sporadycznie, to jest mi łatwiej. mam motywację i łatwiej też mi przetrwać trudniejsze momenty, bo mam tam wparcie. ale to tylko taka moja rada, bo wiem, co to znaczy nienawidzić swojego ciała
OdpowiedzUsuń