środa, 11 maja 2011

drugi

Było tak dobrze... Prawie nic nie zjadłam bo co to za początek diety bez głodówki? Wystarczy wejść do domu nawet po tym jak przetrwasz cały dzień pośród pokus i się złamać. Nienawidzę się za to.
Ale jest wyjście! Idę się katować ćwiczeniami! Muszę to spalić! Choć miałabym ćwiczyć całą noc!
Pozdrawiam.

wtorek, 10 maja 2011

pierwszy

Zawsze marzyłam o wymiarach 90-60-90... Zawsze chciałam mieścić się w XS... Chciałam, by było tak, że gdy założę na siebie cokolwiek będę wyglądała 'jak człowiek'. Czemu niektórym przychodzi to tak jakby od niechcenia a ja muszę tyle się męczyć i nic z tego? W sumie to nie raz słyszałam 'Dobrze wyglądasz! Co ty od siebie chcesz!?' ale były i słowa typu 'Wcale nie jesteś taka szczupła!' no bo nie jestem... 94-73-100 to nie jest mało moi drodzy! Wiele razy mówiłam, że się za siebie wezmę i nawet jak udało mi się coś tam osiągnąć to spoczywałam na laurach... Ale teraz dosłownie nie mogę na siebie patrzeć! Dobija mnie moje odbicie w lustrze... Zamiast małego S jest L... NIE JEST DOBRZE! A gdy patrzę na inne kobiety to po prostu zalewa mnie krew! Tak, z czystej zazdrości... Ale koniec... Teraz już naprawdę. Mam nadzieję, że blog będzie moją motywacją i jutro kiedy się obudzę to nie będę miała ochoty na konkretny kawałek szarlotki na ciepło z lodami! 90-60-90 to to nigdy nie będzie, ale liczy się każdy centymetr!
Próbowałam się zmusić do wymiotów... Tak, wiem, że to głupie i niedojrzałe ale chwytam się każdej deski ratunku... Najpierw się najadłam a później nie mogłam tego przeboleć, kiedy spojrzałam w lustro... Na sam widok miałam odruchy wymiotne... Próbowałam się katować ćwiczeniami ale moja kondycja pozostawia wiele do życzenia...
Wiele z Was mnie wyśmieje i powie, że zachowuję się jak małe dziecko... Mam 29 dni, by schudnąć... To jest mój cel... Do początku czerwca chcę być po prostu mniejsza. Nie wiem o ile, ale minimum to 5 kg. Ciekawe ile wytrzymam...

A tymczasem idę katować się dalej na stepperze...
Pozdrawiam :)